Jul 28, 2025 4:00 AM
Updated May 9, 2026 4:54 AM

28 lipca mija siedem lat od śmierci Olgi Sipowicz - Kory. Charyzmatycznej wokalistki zespołu Maanam, poetki, ikony wolności i niezależności. Niekwestionowanej królowej polskiego rocka. Jej życie to opowieść o kobiecie, która nie bała się być sobą - nawet jeśli oznaczało to samotność, kontrowersje i walkę z systemem.

Jej charyzma, bezkompromisowość i artystyczna odwaga sprawiły, że stała się nie tylko ikoną polskiej muzyki, ale również symbolem wolności i kobiecej siły. Przez ponad trzy dekady była twarzą zespołu Maanam, z którym stworzyła takie klasyki jak: "Boskie Buenos", "Cykady na Cykladach", "Kocham cię kochanie moje" i najbardziej ikoniczny, określany hymnem pokolenia - "Krakowski spleen". Pod koniec lat 60. XX wieku będąc dziewczyną legendarnego krakowskiego hipisa Ryszarda "Psa" Terleckiego, Kora wkroczyła na drogę kontrkultury i stała się jedną z pierwszych hipisek w Polsce - kobietą, która przecierała szlaki nowej epoki wolności i buntu.

viva.pl/screenshotviva.pl/screenshot

"Krakowski spleen" - manifest duszy miasta

Tekst do piosenki napisała Kora, a muzykę skomponował Marek Jackowski. Piosenka powstała w czasie stanu wojennego i oddaje atmosferę tamtych dni- marazm bezsilność, tęsknotę za światłem i normalnością. Poprzez utwór Kora pragnęła opisać duszne, przytłaczające miasto - Kraków pogrążony w smogu, wilgoci i bezruchu. Refren "czekam na wiatr, co rozgoni ciemne skłębione zasłony..." jest metaforą nadziei na zmiany, na przebudzenie.

Falowanie i spadanie - rytm życia

"Falowanie i spadanie" to metafora, która idealnie oddaje drogę Kory. Jej życie było pełne wzlotów i upadków. Wychowywana w skrajnej biedzie, szybko straciła matkę i trafiła do sierocińca. Przez całe życie bardzo za matką tęskniła i nosiła w sobie nieutuloną tęsknotę, którą przelewała w muzykę, słowa i fascynację Madonnami - symbolem matczynej obecności.

Artystka totalna

Kora nie mieściła się w ramach. Jej styl życia był ekstrawagancki, odważny, pełen duchowej głębi i intelektualnego fermentu. Z jednej strony prowokowała - pozowała nago, krzyczała do mikrofonu, z drugiej - malowała Madonny i hodowała alpaki. Kora była jak jej piosenki - raz liryczna, raz punkowa, ale zawsze prawdziwa. Nie dało się jej zaszufladkować, bo zanim ktoś próbował ją naśladować, ona już była o krok dalej. Jej twórczość była manifestem niezależności - śpiewała to, czego inni bali się nawet pomyśleć.

pl.pinterest.com/screenshotpl.pinterest.com/screenshot

Głos pokolenia

Kora nie śpiewała do tłumów. Śpiewała dla jednostek - dla tych, którzy czuli, że są inni, że nie pasują, że chcą więcej. Ona przemawiała głosem pokolenia, które dorastało w cieniu PRL-u. Jej muzyka była jak list w butelce - trafiała do tych, którzy potrzebowali nadziei i trafia nadal.

Olga Sipowicz primo voto Jackowska odeszła w wieku 67 lat 28 lipca 2018 roku w Bliżowie na Roztoczu, w miejscu w którym spędziła ostatnie miesiące swojego życia. Wśród traw, które kochała, wśród zwierząt, które dokarmiała. Została pochowana na warszawskich Powązkach, w mieście w którym spędziła większość życia. Na jej grobie zamiast daty śmierci jest symbol nieskończoności. Bo przecież Kora nie umarła. Ona się tylko rozproszyła.

Kora

Kora Sipowicz primo voto Jackowska

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy