W sieci wrze po tym, co wydarzyło się podczas przedświątecznego programu PRIME MMA. Kacper Miklasz uderzył Marka Jówko na wizji. Ten padł na ziemię i dostał drgawek. Natychmiast przewieziono go do szpitala.
Kacper Miklasz to zawodowiec. Potężnie zbudowany, w przeciwieństwie do lżejszego o 50 kilogramów Marka Jówko. Jówko był kierowcą ciężarówki, teraz znany jest z kontrowersyjnych wywiadów, jakie przeprowadza w internecie. Kilka dni temu przegrał walkę na pięści nawet z Marianną Schreiber.
Program, w którym doszło do skandalu miał być spokojny, świąteczny zapowiadający galę PRIME MMA 15. Zamiast tego widzowie zobaczyli sceny mrożące krew w żyłach. Podczas zabawy w studio Miklasz bez żadnego ostrzeżenia uderzył Marka Jówko w twarz. Po ciosie Jówko padł na ziemię i dostał drgawek. Widać, że na chwilę go sparaliżowało. Prowadzący i ekipa realizacyjna przez chwilę nie wiedzieli, jak zareagować.
Niemal natychmiast wideo z nagraniem obiegło sieć. Komentujący nie kryli oburzenia. Zdaniem wielu Miklasz powinien za to, co zrobił, odpowiedzieć karnie. Wiadomo, że Jówko od razu został przewieziony do szpitala na badania. Tam na całe szczęście okazało się, że nie dostał poważniejszych obrażeń i szybko został wypisany. Miklasz za swój wybryk poniesie konsekwencje. Na razie w ramach PRIME MMA.
Federacja zareagowała błyskawicznie. W oficjalnym komunikacie ogłosiła, że usuwa Miklasza z karty walk na nadchodzącej gali. Przypomnijmy, miał wystąpić w nietypowym pojedynku 2 na 1 przeciwko Pawłowi Jóźwiakowi i Marcinowi Naruszczce. Po agresywnym ataku na Jówko federacja nie czekała ani nie szukała usprawiedliwień.
Widzowie i komentatorzy zastanawiają się, co dalej z Miklaszem. PRIME MMA nie podało jeszcze, czy zawodnik zostanie zawieszony na dłużej, ale po takiej akcji trudno spodziewać się szybkiego powrotu. W środowisku mówi się, że federacja nie może pozwolić na podobne incydenty, bo granica między show a realną agresją została przekroczona.


