George Clooney ma problem. Jego luksusowa posiadłość w Berkshire, położona tuż nad brzegiem Tamizy, znalazła się pod wodą po kolejnych ulewach, które przetoczyły się przez region.
Zdjęcia z okolicy nie pozostawiają złudzeń. Teren wokół rezydencji słynnego aktora został całkowicie zalany, a ogród i część zabudowań gospodarczych wyglądają jak fragment jeziora, a nie prywatnej posiadłości.
To nie pierwszy raz, gdy Clooney mierzy się z żywiołem. Jego dom, kupiony w 2014 roku i wyceniany na 12e milionów dolarów, regularnie doświadcza skutków wylewającej Tamizy. W ostatnich miesiącach woda wdarła się na teren posiadłości już kilkukrotnie, a sąsiedzi aktora potwierdzają, że sytuacja staje się coraz bardziej uciążliwa. Według relacji mieszkańców ogród Clooneya bywał często pod wodą, a tegoroczne ulewy tylko pogłębiły problem.
Aktor i jego żona Amal od lat inwestują w nieruchomość, która przeszła gruntowną renowację. Posiadłość ma własną wyspę, kino, spa, boathouse i ogromny ogród, który niestety najczęściej jako pierwszy przyjmuje na siebie skutki ulewnych deszczy. Najnowsze zdjęcia lotnicze w brytyjskich mediach pokazują, że teren wokół domu jest całkowicie zalany, a woda sięga aż po granice zabudowań.
To kolejny cios dla Clooneya, bo jego brytyjska rezydencja była już wcześniej niszczona przez powodzie wywołane przez burze "Dennis", "Henk" i inne gwałtowne zjawiska pogodowe.
Choć sam dom zwykle udaje się ochronić, to ogród, korty i część infrastruktury regularnie znajdują się pod wodą. W ostatnich tygodniach sytuacja była na tyle poważna, że według doniesień "Daily Mail" para miała przenieść się tymczasowo do swojej posiadłości we Francji.


