Droga ekspresowa, samochody mknące z potężną prędkością, a w samym środku tego komunikacyjnego piekła... beztroski pieszy! Nagranie z trasy S-17 w okolicach Bogucina zszokowało kierowców i postawiło na nogi lubelską policję. Ten absurdalny "spacer" mógł w ułamku sekundy zakończyć się makabryczną tragedią.
O krok od masakry#
Wyobraźcie sobie sytuację: jedziecie drogą ekspresową, na liczniku grubo ponad "setka", a tu nagle tuż przed waszą maską wyrasta człowiek. Dokładnie do takich mrożących krew w żyłach scen doszło na trasie S-17 w rejonie Bogucina.
Jak doskonale widać na filmiku, który pojawił się na YouTubowym kanale "Stop Cham", kompletnie pozbawiony instynktu samozachowawczego mężczyzna postanowił urządzić sobie marsz w poprzek ruchliwej trasy.
Pędzące samochody musiały go omijać, podczas gdy on, jak gdyby nigdy nic, maszerował między pasami. To cud, że nikt go nie potrącił i że żaden z kierowców, ratując się gwałtownym hamowaniem, nie doprowadził do karambolu!
Policja wkracza do akcji. Nagranie już na biurku śledczych#
Taka skrajna głupota na drodze nie mogła ujść płazem. Wzburzeni kierowcy błyskawicznie zareagowali, a bulwersujący film z samochodowej kamery trafił prosto na policyjną skrzynkę „Stop Agresji Drogowej”.
fot. YouTube Stop ChamLubelscy mundurowi nie mają wyjścia - od razu wzięli materiał pod lupę i rozpoczęli gorączkowe poszukiwania "spacerowicza". Funkcjonariusze analizują teraz każdy piksel nagrania, próbując ustalić tożsamość mężczyzny oraz dokładne okoliczności jego wtargnięcia na jezdnię, gdzie absolutnie nie miał prawa się znaleźć.
Co grozi za drogowy absurd?#
Jeśli policji uda się namierzyć nieodpowiedzialnego pieszego, ten z pewnością długo popamięta swoją wycieczkę. Mundurowi sprawdzają to zdarzenie pod kątem:
- Złamania kategorycznego zakazu poruszania się pieszych po drogach ekspresowych i autostradach.
- Stworzenia bezpośredniego zagrożenia w ruchu drogowym, co mogło skończyć się tragicznie nie tylko dla niego, ale i dla podróżujących autami.
Taka "zabawa" na ekspresówce to nie przelewki. Policja zapowiada twardo: jeśli zarzuty się potwierdzą, sprawa nie zakończy się na drobnym mandacie. Całość najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie, gdzie za takie igranie ze śmiercią grożą bardzo surowe konsekwencje finansowe!


