Niedzielne popołudnie w Parku Północnym w Tychach skończyło się bardzo nietypową interwencją Straży Miejskiej. Funkcjonariusze znaleźli w cieku wodnym martwego boa dusiciela, egzotycznego węża, który w Polsce nie miał żadnych szans na przeżycie. Wszystko wskazuje na to, że ktoś po prostu go tam porzucił.
Zgłoszenie wpłynęło do dyżurnego Straży Miejskiej kilka minut po godzinie 18.00. "Duży wąż w parku" - brzmi trochę jak tytuł horroru klasy B, ale strażnicy zamiast scenariusza dostali rękawiczki jednorazowe i rozkaz jazdy.
Na miejscu okazało się, że sprawa jest poważna, choć szczęśliwie bez dramatycznego finału dla przechodniów. Potężny boa leżał martwy w wodzie, zwinięty w kółko, jakby postanowił odejść z klasą.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że zwierzę najprawdopodobniej zostało celowo porzucone przez właściciela. Ktoś po prostu uznał, że park miejski to dobre miejsce na pozbycie się kłopotu. Że boa w polskim klimacie nie przeżyje, najwyraźniej go nie powstrzymało, a może właśnie o to chodziło.
fot. Straż Miejska TychyStraż Miejska przypomina przy okazji rzecz, która powinna być oczywista - porzucanie zwierząt jest przestępstwem i formą znęcania się nad nimi.
Kto nie jest w stanie zapewnić egzotycznemu pupilowi odpowiednich warunków, powinien skontaktować się z organizacjami zajmującymi się pomocą takim zwierzętom. Zamiast pakować boa do reklamówki i jechać do parku.


