W internecie wrze. Wszystko za sprawą pracownika Polskiego Radia w likwidacji, który ma za zadanie korespondować z USA. Zamiast tego jednak nieustannie hejtuje prezydenta Karola Nawrockiego i atakuje Donalda Trumpa.
Marek Wałkuski zamiast rzetelnie relacjonować wydarzenia zza oceanu, znów wdał się w polityczną sprzeczkę. Tym razem z prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem.
Absurdalne zarzuty#
To któryś już raz z kolei, gdy Wałkuski pokazuje styl bardzo daleki od dziennikarstwa. Pytania z tezą, sposób ich zadawania, wreszcie przedszkolna wręcz próba deprecjonowania wizyty prezydenta Karola Nawrockiego u Donalda Trumpa - to wszystko sprawiło, że komentatorzy nie zostawili na pracowniku Polskiego Radia w likwidacji suchej nitki. Wielu wprost zarzuca Wałkuskiemu uprawianie polityki za publiczne pieniądze. I to nie małe!
Dziennikarz dociekał m.in., czy obecność prezydenta na gali UFC i bankiecie u Donalda Trumpa była „odpowiednia dla przywódcy szanującego się państwa”, sugerując, że polski lider siedział „gdzieś tam daleko z tyłu”.
Minister go szybko wyjaśnił#
Na te złośliwości błyskawicznie i niezwykle celnie odpowiedział szef Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, który dosłownie zmiażdżył narrację Wałkuskiego. Minister nie tylko szczegółowo wyjaśnił, że prezydent Nawrocki otrzymał osobiste zaproszenie od Donalda Trumpa, ale też w mistrzowski sposób przypomniał reporterowi, kogo właściwie reprezentuje. Przydacz wprost wytknął Wałkuskiemu, że jest pracownikiem rozgłośni będącej formalnie... w procesie likwidacji, co kompletnie odebrało dziennikarzowi argumenty.
Ordynarny, polityczny hejt#
Internauci w komentarzach nie kryją wściekłości. Wielu z nich podkreśla, że z podatków Polaków finansuje się pobyt w USA człowieka, który zamiast budować pozytywny wizerunek kraju i relacjonować twarde sukcesy - jak choćby uzyskane przez Nawrockiego zapewnienie od Trumpa, że wycofywanie wojsk USA z Europy nie dotknie Polski - woli uprawiać ordynarny, polityczny hejt.
To już jest chroniczna stronniczość#
To zresztą nie pierwszy raz, kiedy Wałkuski próbuje deprecjonować amerykańską administrację oraz polskie władze prezydenckie. W kuluarach mówi się wprost, że korespondent Polskiego Radia od dłuższego czasu wykazuje chroniczną stronniczość i zamiast informować, próbuje kreować rzeczywistość pod z góry założoną, polityczną tezę.
W czasie kluczowych dla Polski ustaleń geopolitycznych i militarnych z USA, Polacy oczekują z Waszyngtonu rzetelnych faktów, a nie złośliwych zaczepek i próby siania narracji o „wizerunkowych porażkach” tam, gdzie prezydent RP załatwia twarde gwarancje bezpieczeństwa.


