Feb 24, 2025 8:46 AM
Updated May 9, 2026 5:05 AM

Zmarła kilka dni temu Wiesia Judek (+ 73 l.) z „Sanatorium Miłości” miała dwie cechy, które sprawiła, że fani programu pokochali ją i dobrze zapamiętali. Była po prostu szczera i towarzyska. Choć nie raz zapłaciła wysoką cenę za swój niewyparzony język, nie żałowała, bo wiedziała, że stoją przy niej ci, którzy naprawdę ją kochają. Miała też bardzo dobre relacje z dziećmi i to właśnie one pomagały jej spełnić wielkie marzenie. Tylko w BlaskOnline poznacie szczegóły.

Wiesia Judek nie miała łatwego życia. Urodziła się i wychowała w maleńkiej wiosce Brzeziny koło Białegostoku a za mąż wyszła po 3 miesiącach znajomości. Maż nie tylko ja zdradzał, nie stronił też od alkoholu i bywał brutalny. Wyrzuciła go z domu, żeby ratować siebie i dzieci i wyruszyła do Rzymu, żeby zarobić na rodzinę. Po 20 latach pracy we Włoszech wróciła do Polski i nie tylko zgłosiła się do „Sanatorium Miłości” ale postanowiła też zrealizować swoje wielkie marzenie.

Gdzie mieszkała Wiesia z „Sanatorum”?

- Odziedziczyła po rodzinie działkę i dom w tej samej wiosce, w której przyszła na świat. Mogła to sprzedać, ale zdecydowała się na odbudowanie tej ruiny – mówi nam Władek Pieszko, jej przyjaciel z „Sanatorium Miłości”. - W Białymstoku mieszkała w bloku i cały czas tęskniła za ogrodem. Wymarzyła sobie taki azyl na starość – dodaje. Pierwszą osobą, która wspierała Wiesię w tym wyzwaniu była jaj córka – Basia.

- „Bondzia” (tak od urodzenia na mnie mówiła) mam plan – słyszałam przez telefon i zawsze musiałam być częścią tego planu. Przyjeżdżałam z Warszawy i razem z bratem – do niego mama mówiła „syniu”, pomagaliśmy odbudowywać dom w Brzezinach

– opowiada.

W czasie, kiedy trwały prace remontowe i wykończeniowe, Wiesia zajmowała się ogrodem. Razem z córką jeździła do sklepów ogrodniczych po kwiaty, które uwielbiała i przygotowywała na nie miejsce.

- Tyle tego zielska wydarłam – relacjonowała Basi przez telefon a potem wspólnie zasypywały ziemią sadzonki. - No i teraz to wszystko zakwitnie, ale już bez mojej mamy. Będzie nam ją przypominać… Mówię sama do siebie, że tak widocznie miało być…

- mówi ze smutkiem Basia. Córka Wiesi bardzo lubi te okolice, jest też wyczynową biegaczką i nawet tam sobie trenuje. Sportem i zamiłowaniem do natury zaraziła też swoje dzieci i ukochane wnuki Wiesi: Julię i Michała. Dom w Brzezinach wygląda dziś bardzo solidnie, choć to dopiero przedwiośnie i jeszcze nie jest tak kolorowo od kwiatów, jak chciałaby Wiesia. Nie będzie stał pusty, bo dzieci seniorki często będą tu zaglądać...

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy