Ktoś chciał wrobić Krzysztofa Stanowskiego i Sławomira Mentzena w nieistniejące, wielomilionowe rozliczenia biznesowe. Plan nie do końca się powiódł, bo zgodnie z polskim prawem podatkowym, wystawienie faktury automatycznie rodzi obowiązek zapłaty VAT, niezależnie od tego, czy transakcja w ogóle miała miejsce. Internet już ochrzcił całą sprawę jako „kretyna roku”.
Faktura, która nie powinna istnieć#
Wszystko zaczęło się od wpisu Krzysztofa Stanowskiego na X. Założyciel Kanału Zero poinformował, że w Krajowym Systemie e-Faktur (KSeF) pojawił się dokument na kwotę przekraczającą 4 miliony złotych, łączący spółkę Kanał Zero z kancelarią i osobą lidera Konfederacji, Sławomira Mentzena.
„Na takie prowokacje to się nie damy. W KSeF pojawiła się faktura na ponad 4 miliony złotych łącząca nas ze Sławomirem Mentzenem. Oznaczona jako zapłacona. Zadzwoniliśmy do tego człowieka, a on nie zgodził się wycofać tej faktury. I powiedział, że jest zapłacona. Co tu się dzieje?”
— napisał Stanowski.
Mentzen szybko potwierdził, że on i jego kancelaria również otrzymali podobny dokument. Na fakturze, wystawionej 24 czerwca w Ząbkowicach Śląskich, jako sprzedawca figurował Mikołaj Rygus, a pozycje na rachunku opisano jako „logistykę nowoczesnego systemu transportu lądowego” oraz „usługę transportową” — łącznie na sumę 4 mln 300 tys. złotych.
Kto stoi za prowokacją?#
Po wpisaniu numeru NIP z faktury do rejestru firm okazało się, że chodzi o jednoosobową spółkę „Miktrans Mikołaj Rygus spółka z ograniczoną odpowiedzialnością”, powstałą w kwietniu 2026 roku z przekształcenia wcześniejszej spółki cywilnej. Sam wystawca, zapytany telefonicznie o sprawę, nie tylko nie zgodził się wycofać dokumentu, ale utrzymywał, że faktura jest prawdziwa i już opłacona, mimo że ani Stanowski, ani Mentzen nie potwierdzają istnienia jakiejkolwiek takiej transakcji.
Internauci nie mieli wątpliwości, jak ocenić cały zamysł.
„Panu Mikołajowi należy się nagroda kretyna roku”
— można przeczytać w jednym z komentarzy na Wykopie, gdzie sprawa szybko stała się tematem dnia.
Śmiech, ale i 800 tysięcy złotych do zapłaty#
To, co czyni tę historię naprawdę zabawną, to mechanizm, którego wystawca faktury najwyraźniej nie do końca przemyślał. Zgodnie z polskim prawem podatkowym (art. 108 ustawy o VAT), samo wystawienie faktury, niezależnie od tego, czy faktycznie doszło do sprzedaży, rodzi obowiązek zapłaty wykazanego na niej podatku VAT. Innymi słowy: nawet jeśli usługa transportowa za 4,3 mln złotych istniała tylko w wyobraźni autora prowokacji, on i tak musi teraz zapłacić VAT od tej kwoty, a to jest ponad 800 tysięcy złotych, plus odsetki za zwłokę.

Złośliwy żart, który miał uderzyć w wiarygodność Stanowskiego i Mentzena, finalnie najbardziej kosztowny może okazać się dla samego autora pomysłu.
To nie koniec konsekwencji#
Na tym jednak problemy wystawcy faktury się nie kończą. Eksperci podatkowi wskazują, że tego typu działanie może wypełniać znamiona przestępstw określonych w Kodeksie karnym i Kodeksie karnym skarbowym, w tym przepisów dotyczących wystawiania nierzetelnych faktur oraz oszustwa skarbowego. W praktyce oznacza to, że autorowi prowokacji teoretycznie grozi nawet do 8 lat więzienia, choć ostateczną ocenę całej sytuacji będą musiały wydać odpowiednie organy.
Dlaczego akurat Stanowski i Mentzen?#
Trudno nie zauważyć, że cała sytuacja nie wzięła się z próżni. Kanał Zero w ostatnich tygodniach znajduje się w centrum jednej z najgorętszych afer politycznych w Polsce, bo to właśnie dziennikarze portalu Zero.pl ujawnili nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym, związane z młodym lekarzem i radnym KO Dawidem Kacprzykiem, a także umożliwili wystąpienie sygnalisty, dr. Emila Jędrzejewskiego. Część internautów i komentatorów politycznych uważa, że tajemnicza faktura mogła być formą odwetu za te publikacje, próbą zbudowania fałszywego wrażenia, że Kanał Zero i Konfederacja są ze sobą finansowo powiązane, co mogłoby podważyć wiarygodność dziennikarskich śledztw.
Niezależnie od tego, kto i z jakich powodów faktycznie stał za całą prowokacją, to zamiast skompromitować Stanowskiego i Mentzena, sprawa skompromitowała głównie samego autora faktury i to w sposób, jak się okazuje, wyjątkowo kosztowny.


