Najpierw padły słowa, które natychmiast obiegły media społecznościowe, a dopiero później pojawił się kadr, który dolał oliwy do ognia. Marianna Schreiber podczas gali Prime MMA publicznie wyznała miłość Piotrowi Korczarowskiemu. Kilka godzin później Marianna Schreiber i Piotr Korczarowski opublikowali wspólne zdjęcie, wywołując falę spekulacji o kolejnym rozdziale w ich relacji.
Wyznanie, które przykryło galę#
Rok 2026 zaczął się dla Marianny Schreiber z przytupem. Jej obecność na gali Prime MMA miała związek z medialnym zamieszaniem wokół świata freak fightów, jednak to nie sportowe wątki zdominowały przekaz z wydarzenia...
Podczas wystąpienia skierowanego wprost w oczy Piotra Korczarowskiego Marianna Schreiber nie zostawiła miejsca na niedomówienia. Emocjonalnie i bez dystansu mówiła o uczuciach, które okazały się silniejsze niż wcześniejsze rozstania i medialny hałas.
„Zrozumiałam, że nic nie ma znaczenia. Ani pieniądze, ani to, co o nas piszą, ani ile razy się rozstaliśmy. Ma znaczenie tylko to, co się czuje sercem i że razem patrzymy w jednym kierunku”
– mówiła Schreiber, wyraźnie poruszona.
Potem był soczysty pocałunek...
Zdjęcie i kolejna szansa#
Po gali zaś w mediach społecznościowych pojawił się kolejny element tej historii – wspólne zdjęcie Marianny Schreiber i Piotra Korczarowskiego i... wyznanie miłości ze strony tego ostatniego:
Choć bywa trudno, choć życie plącze nam ścieżki, choć nie zawsze układa się tak, jak sobie wymarzymy, to walczyć o siebie jest rzeczą piękną, bo tylko miłość kobiety i mężczyzny jest uczuciem, które, gdy jest prawdziwe, nie da mu się oprzeć! To uczucie głębsze od troski i pożądania. To szczera chęć spedzania razem czasu w kłótni i chorobie. To tęsknota za obecnością, choćby w ciszy. To potrzeba złapania spojrzenia. Odnalezienia się w tłumie. I ten cudowny komfort psychiczny, że jest choć jedna osoba na Ziemi, która chce nas rozumieć, bo jesteśmy jej WYBOREM a nie WYROKIEM.
Piotr zapewnia zarazem:
I warto szukać takiej miłości całe życie! A gdy się już na nią trafi nie można zakładać, że będzie idealnie, że będzie jak w bajce. Bóg nie zsyła nam gotowych rozwiązań. Nie zalatwia za nas problemów. On daje nam SZANSĘ, by zasłużyć na to, co dla nas przewidział. Dlatego Bóg kocha człowieka, bo wierzy w nasze dobro. W naszą szczerą chęć przemiany. W to, że gdy odda nam ziarno, nie zmarnujeny go, lecz zasadzimy. Będziemy dbać o nie i walczyć, by wydało owoce. I taka właśnie jest miłość: najcenniejszy dar Boga dla człowieka, dający szansę na prawdziwe szczęście i spełnienie. Tylko skrajnie nieszczęśliwi fundamentalisci odmawiają człowiekowi drogi do szczęścia, gdy ta nie prowadzi przez ich "święte zapisy". Bóg jest w nas. W naszych sercach i sumieniach, a nie spisanych piórem dogmatach. Bóg nas inspiruje, a nie ogranicza. A największą inspiracją w historii rasy ludzkiej ZAWSZE była miłość, dająca siłę i natchnienie, dająca wiarę i szczęście. A przede wszystkim ŻYCIE! Tam bowiem gdzie życie, tam musi być Bóg!
Trzymacie kciuki?


