Miała 17 lat, kontuzję kręgosłupa i zaproszenie do programu telewizyjnego. Skorzystała z niego i zapłaciła za to cenę, o której przez długi czas nie mówiła głośno. Maja Słodzińska ujawniła szczegóły tego, co spotkało ją po powrocie ze szklanego ekranu na bieżnię.
Dwa lata temu Maję Słodzińską z treningów wykluczyła dyskopatia. Przerwa spowodowana chorobą pozwoliła jej wziąć udział w "Top Model". Miała wtedy 17 lat, trenowała skok wzwyż i była pięciokrotną mistrzynią kraju w swojej kategorii wiekowej. Program skończyła przed finałem, ale dotarła na tydzień mody. Kiedy wróciła do sportu, zaczęły się problemy.
Wielokrotnie słyszałam, że wybrałam łatwiejsze pieniądze, że show-biznes zawrócił mi w głowie, że już nigdy nie wrócę na wysoki poziom sportowy. Zostałam wyrzucona z kadry narodowej. Musiałam sama opłacać sobie zgrupowania, a do reprezentacji mogłam wrócić dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu sportowego
- mówi Słodzińska w rozmowie z WP SportoweFakty.
Maja Słodzińska | fot. AKPANa dwa miesiące została wyrzucona z kadry i była "na warunku".
Szydzono ze mnie, że udawałam kontuzję, by zrobić sobie przerwę na Top Model. Czułam, że część środowiska mnie skreśliła. Wierzyła we mnie jedynie garstka osób z trenerem i Moniką Pyrek na czele
- wspomina.
Nie odpuściła. Przez osiem miesięcy trenowała dwa razy dziennie. Efekty przyszły szybko. Już w lutym 2025 roku zdobyła złoty medal na halowych mistrzostwach Polski U-20, w czerwcu skoczyła 180 cm i wypełniła minimum na Mistrzostwa Europy U-20 w Tampere, a w sierpniu 2025 roku zdobyła brązowy medal na Mistrzostwach Polski Seniorów w Bydgoszczy.
Chcę udowodnić, że da się robić kilka rzeczy na wysokim poziomie
- przekonuje Słodzińska. Dziś ma 19 lat, rekord życiowy 183 cm i wciąż łączy sport z modelingiem.
Joanna Krupa
Joanna Krupa odważnie pozuje w samej bieliźnie.


